Przejdź do głównej zawartości

Posty

Ulica Le Cha na kieleckim Czarnowie

Wiadomo! Francja elegancja i mieszkańcy ulicy Lecha postanowili wziąć sprawy w swoje ręce. Przemianowali ulicę Lecha w Le Cha. Co prawda w oficjalnych dokumentach tej nazwy nie odnajdziecie, ale na blokach jak najbardziej. Ulica Le Cha to symbol Czarnowa. Niektórzy uważają, że to reprezentacyjna ulica osiedla Czarnów. Przy mierzącej 400 metrów ulicy stoją bloki wybudowane w większości w latach 60. ubiegłego wieku. Blokowisko to nie tylko symbol ulicy Le Cha. To symbol wielu kieleckich ulic. Niektórzy uważają, że zbyt wielu. / zdjęcia z 21 października 2013 roku /

Herby przemysłowe wczoraj ... a magazynowe dzisiaj

Kieleckie Herby zawdzięczają swoje powstanie drodze żelaznej z Kielc do Częstochowy, która została otwarta 26 lutego 1911 roku. Powstała wtedy stacja Kielce Herbskie. Stacja dała impuls do rozwoju całej dzielnicy. Przez dziesiątki lat powstawały na tym obszarze mniejsze lub większe firmy, ale zawsze prym wiodła wielka stacja kolejowa. Dzisiaj stacja Kielce Herbskie podupadła. Lokomotywownia Kielce została zamknięta na cztery spusty. Upadło wiele zakładów produkcyjnych. Obecnie Herby to przede wszystkim magazyny i hurtownie. Na kieleckich Herbach zachowało się wiele budynków z okresu, gdy została otwarta stacja kolejowa. Obiekty z początków XX wieku zlokalizowane są wzdłuż północnej granicy stacji. Jednak najwięcej jest topornych budynków z okresu Peerelu. / zdjęcia z 21 października 2013 roku /

Na Wesołej Mickiewicza nocą

W poprzednim blogowym wpisie zanurzyliśmy się w nocny półmrok kieleckiego Rynku . Podobne klimaty znajdziemy o tej porze dnia na Wesołej i Mickiewicza.  Uliczne latarnie rozświetlają ulice miodowym blaskiem. Tylko dlaczego jest tak pusto? Nocna pustynia w środku rozświetlonego miasta uwiera i trudno mi taki stan zaakceptować.  Czyżby Żeromski miał rację pisząc: "Na świecie tak mało jest ludzi, że szukać ich w Kielcach byłoby co najmniej optymistycznym ryzykiem. Światek ten żyje życiem roślinnym tak wieczyście monotonnym, że ilekroć zdarza mi się po roku, po dwu do Kielc zajechać, nie znajduję zmiany żadnej. Te same twarze, ci sami emeryci, te same dewotki, ten sam profesor S. z wysuniętymi mankietami i piętnem serwilizmu na licu, te same głupie oblicza młodzieży i głupsze jeszcze noski i buzie pseudomodnie ubranych panien, bajki miastowe te same i taż sama nuda, wisząca w powietrzu, przesiąkająca wszystko, wciskająca się w głąb twego ciała jak wilgoć jesienna" [ Dzienn...

Pod arkadami kieleckiego Rynku

Po północnej stronie kieleckiego Rynku stoi okazała kamienica zbudowana w XVIII wieku przez rodzinę Dobrzańskich. Obecnie to siedziba Muzeum Narodowego. To jedna z najbardziej znanych, o ile nie najbardziej znana kielecka kamienica. Wszystko za sprawą arkadowych podcieni.  To miejsce nabiera szczególnej atmosfery nocą, gdy wokół panuje cisza i tylko od czasu do czasu przemyka chyłkiem jakiś spóźniony przechodzień. Sceneria, jak z Cieżkich Czasów Karola Dickensa.   / zdjęcia z 2 grudnia 2013 roku /

Tajemnicza kładka nad Sufragańczykiem

Sporym zaskoczeniem dla osób, które po raz pierwszy odwiedzą rezerwat Sufraganiec będzie spotkanie z kładką dla pieszych rozpostartą nad Sufragańczykiem . Długa, drewniana i kręta kładka wprawiła mnie w osłupienie, gdy dawno temu po raz pierwszy tutaj przybyłem. W okresie dużej wilgotności powietrza całą kładkę pokrywa ledwo dostrzegalny filtr wodny. Kładka staje się bardzo śliska i należy uważnie po niej stąpać. W tej leśnej, tajemniczej ostoi wszystko zaskakuje. Mimo, że miejsce znajduje się tuż przy granicy Kielc to nie tak łatwo tutaj trafić. / zdjęcia z 3 czerwca 2015 roku /

Jesienne reminiscencje w lesie na Biesaku

Las na Biesaku cieszy się dużą popularnością przez cały rok. Spacerowiczów, biegaczy i rowerzystów spotkacie tutaj przez cały rok. Na Biesaku zawsze panuje sezon. Im dalej w las, tym coraz trudniej kogoś spotkać. Jednak o samotności na łonie natury nie macie co marzyć na Biesaku. Zapraszam więc na leśne jesienne reminiscencje z Biesaka.  / zdjęcia z listopada 2015 roku /

Niezniszczalne przystanki autobusowe w Kielcach

W ramach funduszy europejskich dla rozwoju Wschodniej Polski można wybudować niekoniecznie to, co jest najbardziej potrzebne, ale to, co za konieczne uznają ci, co aktualnie sprawują władzę. W ramach takiej logiki można postrzegać wybudowanie nowych przystanków autobusowych w Kielcach.  Kielce należące do najbiedniejszych miast w Polsce zafundowały sobie 81 przystanków w cenie 32 miliony złotych. Z proste dzielenia wynika, że jeden przystanek będzie kosztował średnio 395 tys. zł. Biorąc pod uwagę, że przystanek przystankowi nierówny, więc niektóre będą kosztowały nawet 800 tys. zł. Każdy wie, jak wygląda przystanek i jakie funkcje pełni i trudno uwierzyć, że powinien tyle kosztować ... bo, że może tyle kosztować to już inna sprawa.  Przystanki o stalowej konstrukcji z wypełnieniem ze szkła hartowanego wyglądają na solidne. Niektóre przystanki posadowiono nawet na palach! Zapewne przystanki mają przetrwać kilka pokoleń i być dowodem wielkości budowniczych Kielc z początku X...