
Ekrany stoją tam, gdzie stoją i zapewne mieszkańcy przyzwyczają się do nich, bo taka jest natura. Można się z tym nie zgadzać (tzn z naturą), ale kieleckie ekranowisko wzbudza teraz emocje tylko wśród przyjezdnych.
Dzisiejszy słoneczny dzień pokazał jeszcze jedną cechę kieleckich ekranów. Idąc chodnikiem wzdłuż ekranów przy ulicy Czarnowskiej musiałem "podeptać" całe stado czarnych ptaków. Miały odstraszać inne ptaki, aby nie rozbijały swoich dziobów o ekrany ... a straszą dzieci.
... a może przesadzam. Przecież już przyzwyczaiłem się do tych ekranów. W słoneczny dzień wyglądają nawet sympatycznie ...
/ zdjęcia z 4 lipca 2014 roku /